Telemedycyna szansą dla polskich startupów i służby zdrowia


Telemedycyna, czyli świadczenie usług medycznych na odległość z wykorzystaniem nowoczesnych technologii, to gorący temat. W obliczu starzejącego się społeczeństwa i wciąż nierozwiązanych problemów kolejek do specjalistów, telemedycyna ma szansę zmienić rynek ochrony zdrowia.

Niedawno wydawnictwo naukowe prestiżowego Massachusetts Institute of Technology ogłosiło konkurs na najbardziej przełomowe osiągnięcia osób poniżej 35. roku życia. Innowatorką Roku 2016 została Polka, Patrycja Wizińska-Socha. Doktorantka stworzyła prototyp Pregnabitu – przenośnego urządzenia pomiarowego, przypominającego elektroniczny ciśnieniomierz. Pozwala kobiecie w ciąży na monitorowanie akcji serca płodu, tętna matki oraz innych parametrów, przekazywanych bezprzewodowo do Centrum Monitoringu. Wszystko bez wychodzenia ciężarnej kobiety z domu.


Kolejne trzy z dziesięciu wyróżnionych projektów również wiążą się z leczeniem za pomocą nowoczesnych technologii. Smartphone Brain Scanner to mały i tani system do badania bioelektrycznej czynności mózgu, który za pomocą sygnału telefonii komórkowej wysyła wyniki i pozwala na diagnozowanie epilepsji. Matia to przenośne urządzenie, które opisuje otaczający świat osobom niewidomym za pomocą słów, muzyki i bodźców stymulujących zmysły. MySpiroo to podręczne urządzenie, które umożliwia zdalne monitorowanie pacjentów cierpiących na przewlekłe choroby układu oddychania, np. astmę.

Przykłady można by mnożyć. W Ameryce istnieje już nieinwazyjne urządzenia do pomiaru stężenia glukozy we krwi, współpracujący z pompą insulinową. Inna innowacja: w przypadku klasterowego bólu głowy wystarczy przyłożyć do policzka kontroler. Dzięki stymulatorowi wszczepionemu wcześniej poprzez niewielkie nacięcie powyżej drugiego zęba trzonowego, zniweluje on ból. Niesamowity jest też stymulator nerwowy przyklejany do skroni. Na nasze żądanie wysyła impulsy elektryczne o wysokiej częstotliwości. Daje to efekt porównywany jest do wypicia kawy lub RedBulla – stymuluje stan spokoju i zastrzyku energii na kilka godzin! Widać zatem, że telemedycyna ma różne odcienie.

Zdalne mierzenie wybranych aspektów zdrowia (np. poziomu cukru, rytmu serca, temperatury) z jednoczesnym agregowaniem tych danych i automatycznym reagowaniem na anomalie, to jedna z gałęzi telemedycyny. Druga obejmuje zdalne konsultacje z lekarzami, np. poprzez telefon, Skype i inne narzędzia wideo.

Na tym drugim polu prężnie rozwija się Telemedi.co – polska platforma służąca do zdalnych konsultacji z lekarzami, w którą na początku roku zainwestował Docplanner. Zdaniem lekarzy, zdalne konsultacje za pośrednictwem specjalistycznych platform, sprawdzają się przy regularnych wizytach, np. mających na celu ustalenie dalszego przebiegu postępowania z daną chorobą czy schorzeniem. To dobre rozwiązanie przy chorobach przewlekłych, takich jak cukrzyca, astma, choroby serca, które są plagą XXI wieku i które znacznie wydłużają okres oczekiwania na wizytę lekarską.

POLACY, RÓBMY TELEMEDYCYNĘ!

Lekarze zgodnie twierdzą, że telemedycyna – przynajmniej obecnie – nie zastąpi bezpośredniego spotkania z pacjentem. Może jednak znacznie ułatwić pracę przedstawicieli służby zdrowia oraz konkretnie wesprzeć pacjentów w ich leczeniu.

Amerykański Forbes przewiduje, że telemedycyna będzie już w tym roku branżą o najwyższej stopie zysku netto. Dopiero za nią uplasowały się usługi technologiczne i finansowe. Nic dziwnego, skoro w 2013 roku ponad 50 proc. szpitali w Stanach Zjednoczonych wykorzystywało rozwiązania telemedyczne. Choć w Polsce w telemedycynę póki co inwestuje głównie prywatna służba zdrowia (np. sieć Medicover), to państwowa również przed telemedycyną nie ucieka. Co więcej, według szacunków Deloitte, globalna wartość rynku telemedycyny w 2018 roku wyniesie 21,5 mld dolarów.
Cieszy fakt, że Polacy mają już swój znaczący wkład w tę branżę, ale liczę na jeszcze więcej telemedycznych pomysłów polskich przedsiębiorców.

 

 

Artykuł ukazał się w serwisie: http://www.forbes.pl, 03-09-2016

Share :